30.07.2007

She Is Better Alone

Swoją karierę rozpoczęła w 1996 roku, kiedy to ukazał się debiutancki singiel girlsbandu Spice Girls, zatytułowany Wannabe. Zespół odniósł sukces. Czemu to zawdzięcza? Łatwym kompozycjom, kiczowatemu wizerunkowi... Dzieciaki pokochały Spicetki... W tym ja! I w sumie kocham ten zespół do dziś. Może już nie tyle za kompozycje, ale z sentymentu... Już jako Sporty Spice, panna Chisholm wyróżniała się w zespole. Nie chodzi tu o wygląd... ale o wokal. W piosenkach było jej bardzo dużo. Wyróżniała się swoim dosyć charakterystycznym wokalem. Niektórych ten wokal irytował, mnie zawsze fascynował. Zdecydowanie miała najlepszy głos w zespole. Trzy lata po debiucie Spice Girls, Melanie postanowiła wydać debiutancki solowy album. To był przełom! Skończyła z kiczowatym wizerunkiem „dresiary”, jej utwory nie były już tak banalne jak niektóre z repertuaru Spice Girls. Album Northern Star, do tej pory uważam za prawdziwą perełkę. Jest to mieszanka popowych i pop-rockowych utworów na bardzo wysokim poziomie. Widać, że zależało jej na tym aby ludzie zaczęli ją postrzegać jako Melanie C, a nie jako Sporty Spice. Na albumie w utworze Never Be The Same Again, pojawiła się gościnnie świętej pamięci Lisa „Left Eye” Lopes... No a Left Eye to akurat z byle kim nie pracowała... Prawie wszystkie single odniosły sukces. Utwór I Turn To You wbił się już do kanonu muzyki popularnej... Do tej pory można usłyszec ta piosenkę w radiu. I co ciekawe dla mnie cały czas jest tak samo świeża i przebojowa jak była 8 lat temu. Po zakończeniu promocji solowego albumu, Melanie wróciła do dziewczyn. I w roku 2000 do sklepów trafiła ich 3 płyta. W zespole nie było już Geri Halliwell, i o dziwo muzyka Spice Girls się zmieniła. Nie było to tak dobre jak solowy album Melanie, ale trzymało poziom. Po drodze dziewczyny „zgubiły” gdzieś swój kiczowaty wizerunek i banalne kompozycje... No ale o Spice Girls, jeszcze coś kiedyś napiszę... Skupmy się na Melanie. Po zakończeniu promocji albumu Forever, dziewczyny zawiesiły działalność (czytając miedzy słowami: rozpadły się). Do roku 2003 o Melanie było cicho... Pojawiały się tylko jej zdjęcia, przedstawiające jej rozrastające się ciało... No ale w 2003 roku Melanie znalazła powód do tego by wrócić... Wydała Reason. Miała dość ciężkie zadanie... Musiała przecież nagrać coś co byłoby przynajmniej na miarę jej debiutu... I tu opinie były już mocno podzielone. Niektórzy uważali, że nie podołała. Inni sądzili, że nagrała lepszy album od debiutu... Ja nie potrafię się przychylić do ani jednej z tych opinii. Według mnie Reason to płyta całkiem inna niż debiut. Jest spokojnie, momentami wręcz nudno... Zdecydowanie płyta nie nadaje się do słuchania w dzień... Rozerwać się przy niej zbytnio nie można. Ale jest świetna do posłuchania przed snem. Reason uspokaja. Głos Melanie brzmi zdecydowanie lepiej niż kiedykolwiek wcześniej. Na płycie co ciekawe, znalazł się nawet cover utworu pewnej polskiej wokalistki... Chodzi tu o utwór Soul Boy pochodzący z repertuaru Edyty Górniak! Ja osobiście do tej pory nie potrafię stwierdzić czyja wersja bardziej do mnie przemawia... Obydwie są dobre. Reason nie odniosło sukcesu. Wytwórnia zerwała kontrakt z Melanie. Można powiedzieć, ze nie było za ciekawie. Melanie jednak się nie poddała i założyła własną wytwórnię Red Girl Records. Pod szyldem tej właśnie wytwórni wydała swoją trzecią w karierze płytę. Album Beautiful Intentions to płyta w całosci pop-rockowa. Tym albumem, Melanie chciała się całkowicie odciąć od przeszłości... manifestem tego jest chociażby utwór Better Alone. Ja uwielbiam ten album. To 15 świetnych utworów. Nie ma takiego którego bym nie lubił. Każdy z nich ma w sobie coś szczególnego (dla mnie oczywiście). I rzeczywiście chyba tylko ja widzę taki potencjał tej płyty, gdyż płyta była flopem! Jedynym sukcesem z tego albumu była kompozycja First Day Of My Life, która tak naprawdę została nagrana dużo później od reszty utworów i nie pasuje do reszty albumu. Nie jest nawet na jego oryginalnej trackliście. Kolejna porażka, i kolejne zniknięcie. Tym razem Melanie powróciła w roku 2007. W sumie wszystko było dosyć niespodziewane. Wydała cover utworu Aarona Cartera, zatytułowany I Want Candy (flop!), oraz kompozycję The Moment You Believe, która w naszym kraju jest sporym hitem. I nadszedł czas na czwarty solowy album... Do sklepów trafiła płyta This Time. Zdecydowanie najlepsza płyta w dorobku Melanie. Przebiła jak dla mnie nawet swój debiut. Płyta niesamowicie spójna i przemyślana. Nie ma na niej słabych punktów... Nawet b-side z singla The Moment You Believe, zatytułowany Fragile zaliczam do moich ulubionych utworów tego roku. Melanie pokazała, że jest dojrzałą artystką. Ale niestety jak do tej pory album nie został zbytnio doceniony i Chisholm zaliczyła kolejnego w karierze flopa. Ale nie sądzę, żeby się poddała. Ja w nią wierzę już od 10 lat i nie sądzę, żebym przestał. Melanie to artystka którą jestem w stanie kupić w ciemno... Mało jest takich artystów, których taki zaszczyt z mojej strony „kopnął”.