8.08.2007

Shadow

Nie jest debiutantką, nie jest gwiazdką jednego przeboju, nie jest też artystką. Jest natomiast świetną tancerką i ... chyba tyle. Kto to taki? Britney Spears. Tytułowana księżniczką popu kiepska wokalistka... O talencie wokalnym tej pani wolę się nie rozpisywać... nie ukrywajmy, nie ma o czym. Być może jej prawdziwy głos był kiedyś całkiem niezły ale aktualnie z niego nie korzysta. Britney do tej pory wydała cztery albumy. Gdyby doliczyć jeszcze składankę największych hitów i remixy to sześć. Debiut Britney mnie nigdy nie zachwycił. Podobnie było z następca debiutanckiego albumu. Britney "ociekała" wtedy kiczem. Jej utwory były po prostu kiepskie. Sytuacja zmieniła się, kiedy to panna Spears wydała swój 3 album zatytułowany Britney. Ta płyta zdecydowanie różni się od poprzednich dokonań. Spears prezentuje siebie jako dojrzałą kobietę, świadomą swojej seksualności. Singiel I’m A Slave 4 U uważam za jeden z najlepszych utworów, jakie kiedykolwiek nagrała. Duży wpływ na to miał z pewnością bardzo seksowny teledysk do tejże piosenki. Wszystko idealnie współgrało. Ale ten album nie jest w całości tak dobry. Można powiedzieć, że 1/3 płyty to utwory dobre. Reszta jest zwykła albo kiepska... Britney nadal mnie nie zachwyciła w pełni. No, ale w 2003 roku nastąpił przełom. Do sklepów trafił czwarty album Spears, zatytułowany In The Zone. Absolutnie rewelacyjna płyta. Nie ma tam jak dla mnie utworów kiepskich. Jest kilka gorszych od reszty, ale przeważają utwory bardzo dobre. Z tym albumem Britney pokazała klasę. Tutaj poszła w stronę elektroniki co wyszło jej zdecydowanie na dobre. Są na tej płycie utwory, które przez te 4 lata od wydania płyty, nadal mi się nie znudziły, a słucham ich bardzo często, np. Breathe On Me, czy też kontrowersyjne Touch Of My Hand. Kolejnym wydawnictwem Britney była składanka największych hitów. Tu już nie było za ciekawie. Nowe utwory mnie osobiście nie powaliły. Później dostaliśmy jeszcze kilka całkiem fajnych piosenek, jak np. And Then We Kiss czy Over To You Now. No I cisza... Teraz niby ma powracać. Ale szczerze powiedziawszy to ja już sam nie wiem czy chcę tego powrotu. Odnoszę wrażenie, że ona nie jest na to gotowa... Stan psychiczny panny Spears nie wygląda za ciekawie. Oczywiście rzesze wiernych fanów mogą mi teraz zarzucić, że niby skąd ja coś takiego wiem... Stwierdzam po tym co widzę... Nie zdziwię się, jeśli za kilka lat Britney straci życie w stylu legendarnej gwiazdy rocka... Zastanawiam się tylko czy będzie to przedawkowanie czy też samobójstwo. Oczywiście, nie życzę jej tego... ale przecież nie można wykluczyć takiej opcji...

1 komentarz:

mm pisze...

zgadzam się, że nie jest gotowa. próby powrotu wyglądają na razie żałośnie, Britney zmieszała swoją koronę Księżniczki Popu z błotem.