
Trzy kobiety, a może lepiej powiedzieć pięć kobiet... Wszyscy już wiedzą o kogo chodzi? Jeśli nie to powiem...
Sugababes. Kiedy zaczynały karierę, miały zaledwie po parę naście lat. W skład zespołu należały wtedy:
Siobhan Donaghy,
Mutya Buena i
Keisha Buchanan. Ich debiutancki album, zatytułowany
One Touch był mieszanką popu i lekkiego r&b. Mnie osobiście jakoś szczególnie nie porwał. Chociaż już jedna rzecz wtedy rzuciła mi się w oczy, a może bardziej w uszy. Otóż dziewczyny już wtedy genialnie się komponowały wokalnie. Jak już pisałem, album mnie nie porwał, ale do tej pory uwielbiam
Run For Cover. Ale po jakimś czasie stety bądź niestety w zespole pojawiły się zgrzyty. Bodajże w trakcie trasy koncertowej, z zespołu niespodziewanie odeszła Siobhan. I jak dla mnie to było dobre posunięcie. Nie lubiłem jej jako członkini Sugababes, natomiast solo jest jedną z moich ulubionych wokalistek. Do tej pory nie jest chyba jeszcze wyjaśnione, dlaczego odeszła. Wtedy to na jej miejsce dołączyła jedna z członkiń girlsbandu
Atomic Kitten. Mowa tu o
Heidi Range. Tu kariera Sugababes nabrała zawrotneggo tempa. W roku 2002 dziewczyny wydały swój drugi album zatytułowany
Angels With Dirty Faces. Płyta znacznie dojrzalsza i bardziej dopracowana od debiutu. Głos Heidi bez problemu przypasował do wokali Mutyi i Keishy. Sugababes zachowały swój styl, ale podniosły sobie poprzeczkę. Płyta ta

była zapełniona hitami. Do tej pory można usłyszeć w stacjach radiowych takie utwory jak
Stronger czy
Round Round. Zespół osiągną upragnione (jak myślę) sukces. Po zakończeniu promocji albumu, wiele ludzi zastanawiało się co pokażą na następnej płycie. Pokazały wiele! W roku 2003 do sklepów trafił trzeci album dziewczyn, zatytułowany
Three. Album ten jest zdecydowanie moim ulubionym w dyskografii Sugababes. Pierwszym singlem była kompozycja
Hole In The Head, która okazała się sporym hitem. Płytę promowały w sumie cztery single. Każdy był dobry. Chyba najbardziej znanym jest rewelacyjna ballada
Too Lost In You. Na Three, dziewczyny pokazały swoje niebanalne możliwości wokalne. Mówię tu głównie o pannie Buchanan i Buenie, gdyż Heidi nie jest obdarzona zbyt wybitnym wokalem. Tym albumem pokazały, ze nie są girlsbandem jednego sezonu. Podniosły sobie po raz kolejny poprzeczkę. Stały się bardziej dojrzałe i "wyuzdane muzycznie". Oprócz kompozycji zespołowych, każda z dziewczyn nagrała jedną piosenkę solo. I tak Mutya zaprezentowała nam bardzo smutny, soulowy utwór
Maya, Heidi popową balladę
Sometimes, a Keisha popowe
Whatever Makes You Happy. Każda z dziewczyn wypadła świetnie. Po zakończeniu promocji, znów zastanawiano się czym zaskoczą nas na kolejnym albumie. Przekonaliśmy się o tym w roku 2005, kiedy to do sklepów trafił album
Taller In More Ways, promowany przez hitowy singiel
Push The Button. Dziewczyny zaprezentowały nam dojrzały materiał, opatrzony dojrzałym wizerunkiem. Wszystko współgrało.

Album bardzo dopracowany, z dosyć nie przemyślaną promocją moim zdaniem. W trakcie promocji zespół opuściła Mutya. Początkowo mówiono, że chce poświęcić się wychowaniu dziecka... ale ile było w tym prawdy to każdy się chyba już domyśla (Mutya wydała w tym roku swój debiutancki album).Na jej miejsce do zespołu dołączyła
Amelle Berrabah (niegdyś członkini zespołu
Boo2, który jednak nie odniósł sukcesu i rozpadł się jeszcze przed wydaniem debiutanckiego albumu). Amelle idealnie wpasowała się do zespołu, pomimo tego, że zastępowała jedna z głównych wokalistek a ma całkiem inną barwę. Dziewczyny dokończyły promocję albumu. W 2006 roku wydały singla
Easy, który zapowiadał komplikację największych hitów zespołu, zatytułowaną
Overloaded: The Singles Collection. Z Amelle, zespół pokazał się z całkiem innej strony. Wszystkie nowe utwory znacznie różnią się od wcześniejszych dokonań zespołu. Widać fascynację rockową muzyką. Moim ulubionym utworem z ery Amelle jest zdecydowanie cover utworu zespołu
Arctic Monkeys, zatytułowany
I Bet You Look Good On The Dancefloor. Amelle wraz z wkroczeniem w szeregi zespołu wniosła do niego powiew świeżości... Mam nadzieję, ze to zaprocentuje na nowym albumie, który ma się ukazać jeszcze w tym roku. Mam też nadzieję, że nie doczekamy się kolejnej zmiany składu (przynajmniej nie w najbliższej przysżłości), gdyż z pierwotnego składu została już tylko Keisha...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz